Witam wszystkich, przepraszam za moją dłuższą nieobecność na blogu w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Życie nagle stało się pełne wydarzeń, ale nie zapomniałam w tym czasie o robieniu na drutach i szydełku.
Proszę wybaczcie moją nieobecność, większość rzeczy, które robiłam na drutach, była bardzo mała, malusieńka i czułam się trochę opiekuńcza/przesądna, dzieląc się ich zdjęciami.
Teraz z radością dzielę się informacją, że nasza córeczka bezpiecznie przyszła na świat i jest szczęśliwa, że może ubrać się w robótki mamy (no cóż, i tak jest za mała, żeby na to narzekać!).
Wkrótce zamieszczę zdjęcia tego, co mama (to ja!) robi dla niej na drutach, ale najpierw chciałam podzielić się dwoma wyjątkowymi przedmiotami, które jej podarowała.
Pierwszym z nich jest ten śliczny, kolorowy kocyk na szydełku, wykonany dla niej przez jej cioteczną prababcię.

Ta sama wspaniała osoba jest winna tego, że w ogóle umiem szydełkować, tak jak nauczyła mnie w któreś Boże Narodzenie. Potrafiłam już robić na drutach i pamiętam kilka frustrujących godzin, zastanawiając się, dlaczego mój mały palec nie zachowuje się sam, ciągle chciał się zaangażować, tak jak wtedy, gdy robię na drutach! Na szczęście przeszło samo i teraz zachowuje się doskonale!
Babcia (moja mama!) również po raz pierwszy od lat wyjęła igły i zrobiła na drutach ten uroczy kardigan.

Spójrz na te urocze małe guziki!

Co za szczęście, że uszyto jej takie piękne rzeczy. Teraz babcia wróciła na ciemną stronę mocy i zastanawiam się, czy powinnam bardziej chronić moje zapasy wełny! haha!
Jasne, najlepiej pójdę zaopiekować się tym uroczym (OK, ona znowu krzyczy…!) małym dzieckiem. Więcej wkrótce!
Miłego tworzenia!